Dobry wieczór we Wrocławiu
historia neonu
Autorem pomysłu neonu był architekt, Janusz Tarantowicz. W 1960 roku jego
koncepcja została zatwierdzona przez urzędników miejskich. Postać
czterometrowego dżentelmena z kwiatkiem, witającego przyjezdnych słowami
"dobry wieczór we Wrocławiu" rozbłysła jednak dopiero dwa lata później -
na początku 1962 roku.
Neon zainstalowano na nowym bloku mieszkalnym, wybudowanym naprzeciwko
dworca Głównego (ówczesna ul. Świerczewskiego 106-114). Co interesujące,
inwestorem prawdopodobnie był właściciel budynku, czyli Polskie Koleje
Państwowe, a neon uruchomiono jeszcze przed jego ukończeniem.
Neon ten był pierwszym tak wielkim w mieście i jednocześnie pierwszym
służącym poprawianiu humoru mieszkańców. Zapadł w pamięci wielu wrocławian
i osób spoza miasta jako "sympatyczny ludzik uchylający kapelusza". Takiej
animacji jednak nie wprowadzono - neon po prostu zapalał się sekwencyjnie:
najpierw pojawiała się postać człowieka, a potem napis powitania.
W pierwotnej formie neon dotrwał do lat osiemdziesiątych. W maju 1983 roku
wyrażono zgodę na adaptację strychu klatki Świerczewskiego 106 na cele
mieszkalne. Roboty miały być wykonane według dokumentacji opracowanej przez
Miastoprojekt. W 1984 roku, w trakcie prac, okazało się, że w miejscu,
w którym miały być wykonane okna, znajduje się neon przedstawiający człowieka.
Administrator budynku zwrócił się więc do Miastoprojektu o poprawienie
dokumentacji. Zasugerowano przy tym zaprojektowanie okien w ścianie bocznej
budynku.
W sierpniu Miastoprojekt przedstawił projekt zmian. Autor projektu budynku
(arch. Wiesław Kiełczewski) nie zgodził się na wybicie okien w ścianie
szczytowej. Wobec tego jedynym rozwiązaniem było przeniesienie dżentelmena
na dach. Projekt ten został zaakceptowany przez Naczelnego Plastyka miasta
Wrocławia 16 sierpnia 1984 r. Mniejszego "człowieczka" (o wzroście tylko
2,5 m) zaprojektował inny artysta plastyk - Jerzy Werszler, z wrocławskiej
Reklamy. Przebudowa neonu prawdopodobnie nastąpiła w 1985 roku. Od tej pory
napis powitania nie wychodzi już z ust dżentelmena, ale... sąsiaduje z jego
sylwetką. Stara postać jeszcze przez jakiś czas leżała na dachu budynku, jej
dalszych losów nie udało się jednak jak dotąd ustalić.
W drugiej połowie lat 90 neon nie był już animowany. Witający przyjezdnych
napis świecił jeszcze na przełomie wieków. Funkcjonował cały czas jako neon
kolejowy. Przetrwał okres przemian i restrukturyzacji PKP, po czym
spółka PKP Energetyka, która nim się opiekowała - nie widząc związku ze
swoją działalnością, czemu trudno się zresztą dziwić - zadecydowała
o przekazaniu bądź wyłączeniu neonu. Do przekazania nie doszło - wspólnota
mieszkaniowa bloku Piłsudskiego 106-116, w którym mieszkają głównie emeryci
kolejowi, stwierdziła, że nie podołałaby utrzymaniu kosztów eksploatacji.
Wobec braku innych chętnych, neon został wyłączony.
Kilka lat później ponownym uruchomieniem neonu zainteresowała się nowo powołana
struktura - Oddział Dworce Kolejowe (część grupy PKP, mająca w zarządzie
największe dworce kolejowe w kraju - we Wrocławiu tylko Główny). Koszt
uruchomienia (w tym przywrócenia animacji) oceniono na kilkanaście tysięcy
złotych. PKP Dworce Kolejowe wystąpiły do wspólnoty z propozycją wykonania
remontu neonu i ponoszenia kosztów jego eksploatacji. Dla uzasadnienia wydatku
zaproponowano przy tym uzupełnienie neonu o "podpis" - symbol PKP. Zarząd
wspólnoty mieszkaniowej, choć również traktujący neon z sentymentem, patrzył
jednak na dach budynku z komercyjnego punktu widzenia. W negocjacjach zapanował więc pat - PKP Dworce Kolejowe nie były bowiem w stanie ponosić większych
kosztów.
Tymczasem dżentelmen nadal czekał z kwiatkiem na dachu - ale był coraz bardziej
sfatygowany i nie świecił. Co ciekawe, do zarządcy budynku zgłaszano też inne
prośby o uruchomienie neonu. W 2008 roku przedstawiciele ekipy filmowej, którzy chcieli wykorzystać neon (oczywiście działający) w swoim dziele, doprowadzili
nawet do jego prowizorycznej naprawy. Pobudziło to nadzieję na jego uratowanie.
Rozpoczęto zatem działania mające doprowadzić do przejęcia utrzymywania neonu
przez miasto. Argumenty o przywiązaniu wrocławian do tego symbolu Wrocławia nie
znalazły jednak uznania w Biurze Promocji Miasta - jego dyrektor, Paweł
Romaszkan powiedział nawet w wywiadzie radiowym: dla mnie nie jest to
element fajnej czy sympatycznej promocji miasta; neon jest jakimś
wspominkiem historycznym - można by go spokojnie zastąpić czymś innym.
[Polskie Radio Wrocław, 22 kwietnia 2009 r.] Wypowiedź ta zbulwersowała wielu
mieszkańców, zwłaszcza, że w tym czasie model pierwotnej wersji neonu - jako
symbol - trafił na wystawę Tysiąc lat Wrocławia do
Muzeum Miejskiego.
W związku z tym Towarzystwo Upiększania Miasta Wrocławia wystąpiło do Rady
Miasta o podjęcie stosownych działań. W wyniku interwencji Przewodniczącego
Komisji Kultury i Nauki, Jerzego Skoczylasa, podjęto prace nad przejęciem
neonu przez Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta. We wrześniu 2009 r., na prośbę
Plastyka Miejskiego ustalony został oryginalny zestaw barw neonu, przyjęty po
zmniejszeniu postaci. Pomimo jednak, że Urząd Miejski deklarował gotowość
naprawy neonu i przywrócenia mu blasku, napis nadal nie mógł doczekać się
remontu.
W tej sytuacji zawiązało się społeczne stowarzyszenie
Dobry Wieczór we Wrocławiu,
które doprowadziło do remontu i uruchomienia neonu. Po długich poszukiwaniach
sponsorów, udało się to 1 października 2010 roku o godzinie 20:10. Na uroczystym
odpaleniu stawiło się około dwustu osób - takiego zainteresowania mało kto
się spodziewał (napisana zawczasu relacja do Gazety Wyborczej przewidywała
jedynie 100).
Uruchomienie neonu bardzo cieszy - wszak inne tego rodzaju napisy dawno
zniknęły z ulic miast (by wspomnieć tylko Witamy w Kielcach, czy
opolski Witamy w stolicy polskiej piosenki). Szkoda jednak, że -
podobnie jak w przypadku innych "kultowych" neonów Wrocławia - podczas naprawy
przyjęto wiele uproszczeń: nie przywrócono animacji, zmieniono przebieg rur,
zastosowano inne kolory, a nawet wprowadzono (bardzo wybiórczo) szkło barwne.
Wszystko to spowodowało, że neon stracił nieco na elegancji.
Co jednak najważniejsze, neon żyje - i miewa swoje humory. Ostatnimi czasy,
reagując jakby na remont dworca Głównego, zauważył, że podróżni nie
wychodzą naprzeciw niemu i zmienił nieco treść swojej wypowiedzi, kierując ją
bezpośrednio do mieszkańców miasta:
dobry wieczór we Wrocławiu
Co ciekawe, zmienił również podejście cytowany wyżej Paweł Romaszkan,
"inspirując nową, artystyczno-towarzyską inicjatywę wrocławską" - pod nazwą...
antykabaretu Dobry Wieczór we Wrocławiu.
Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj!
[1] Molecki B.: Neony dworca Głównego we Wrocławiu, w: Świat Kolei nr 12/2010
Pozycja ta we Wrocławiu dostępna jest między innymi w Ośrodku Informacji
Naukowej, Technicznej i Ekonomicznej PKP PLK S.A. (w budynku dyrekcji
kolejowej, na tyłach dworca Głównego) oraz w Bibliotece Wydziału Mechanicznego
Politechniki Wrocławskiej (ul. Łukasiewicza 5, budynek B-4).
Podziękowania
Za informacje o historii neonu pragnę podziękować:
- Twórcy - Januszowi Tarantowiczowi;
- Naczelnik Lidii Biskup z Zakładu Dolnośląskiego PKP Energetyka;
- Janinie Karoluk z Przedsiębiorstwa Produkcji i Montażu Urządzeń
Reklamowych Reklama;
- Małgorzacie Sip z Ośrodka Informacji Naukowej, Technicznej i
Ekonomicznej PKP PLK S.A. we Wrocławiu;
- Jerzemu Turczakowi - za zdjęcie neonu z 1967 roku;
- Adamowi Krzywińskiemu ze wspólnoty mieszkaniowej
Piłsudskiego 106-116 (któremu dziękuję również za uruchomienie
neonu w celu wykonania zdjęć).
Jeżeli dysponujesz informacjami o przeszłości, lub historycznymi zdjęciami
tego neonu - proszę o kontakt.
Бogusław Molecki
Wyjście - strona główna
Ten utwór utwór jest dostępny na
licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów
zależnych 2.5 Polska.
oprac. Bogusław Molecki,
11-03-11
zdjęcia archiwalne: Janina Karoluk, Reklama; Jerzy Turczak.
Powered by vi !